W marcu 1968 roku czara goryczy się przelała. Prysły nadzieje na poluzowanie komunistycznego jarzma, a wzmagający się antysemityzm budził coraz silniejszy sprzeciw. Pierwsi zaprotestowali studenci i artyści w Warszawie. Protesty wybuchły także w Lublinie. O tych wydarzeniach debatowali dziś historycy w lubelskim oddziale IPN.

Lubelscy studenci okazali solidarność żakom z Warszawy 11 marca, próbując przejść spod Chatki Żaka pod Komitet Wojewódzki PZPR. Demonstrujących spacyfikowano

W protestach wzięło 1000 osób. Nie tylko studentów. 39 osób zatrzymano. Władze chciały wykorzystać zamieszanie do ataku na Katolicki Uniwersytet Lubelski.

Jednak władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego nie pozostawały bierne wobec tych zdarzeń. Ówczesny rektor - ksiądz Wincenty Granat nie ugiął się pod presją karania studentów, występujących przeciwko władzom.

KUL stał się akademickim azylem dla niepokornych żaków z całej Polski, bo władze wielu uczelni relegowały protestujących studentów.

Lubelscy studenci mogli też wyrazić swój sprzeciw na wiecu, zorganizowanym na UMCS-ie

Jako pierwsi zaprotestowali studenci w Warszawie. Nie podobało im się bojkotowanie przez władze spektaklu "Dziady" w Teatrze Narodowym w reżyserii Kazimierza Dejmka, a także propagandowe kłamstwa w mediach. Sprzeciwili się też artyści.

Protesty w całym kraju trwały do 23 marca.