Ruszył proces trzech Czeczenów oskarżonych o napaść na funkcjonariuszy Straży Granicznej w ośrodku w Białej Podlaskiej. To głośna sprawa, bo oskarżeni od początku przekonują, że to nie oni byli napastnikami ale ofiarami. Inną wersję przedstawia prokuratura, która nie dopatrzyła się winy strażników. Śledczy postawili Czeczenom zarzuty i skierowali akty oskarżenia.

Strażnicy graniczni od samego początku przekonywali, że 6 kwietnia prowadzili czynności związane z deportacją osób, które miały być przewiezione na lotnisko Chopina w Warszawie, a Czeczeni chcieli im to uniemożliwić. Ale ci, którzy dzisiaj zasiedli na ławie oskarżonych, przedstawiają diametralnie inny obraz całej sytuacji.

Zeznania złożone przez Czeczenów przytaczał podczas posiedzenia sąd. W obronę oskarżonych wzięli przedstawiciele różnych organizacji działających na rzecz praw uchodźców. Ich zdaniem, to nie strażnicy są ofiarami, ale Czeczeni.

Proces znalazł się w kręgu zainteresowania osób, które były bezstronnymi obserwatorami. Część z nich przekonuje, że to nie pierwszy przypadek napiętej sytuacji w ośrodkach dla uchodźców.

Początkowo proces miał ruszyć 2 października, przełożono go ze względu na nieobecność tłumacza. Wcześniej prokuratura nie dopatrzyła się przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Straży Granicznej.