Po Szpitalu Wojewódzkim przy al. Kraśnickiej w Lublinie i powiatowym w Biłgoraju przyszedł czas na PSK nr 1 w Lublinie. Od trzech dni pielęgniarki i położne pozostają na zwolnieniach chorobowych. Efekt to ograniczenia przyjęć pacjentów, przekładanie terminów operacji i brak negocjacji między związkowcami a dyrekcją bo do tej pory obu stronom do dziś nie udało się ustalić terminu spotkania.

Kiedy pod koniec maja kończył się spór zbiorowy i paraliż szpitala przy al. Kraśnickiej, biały personel masowo udający się na zwolnienia chorobowe celem wymuszenia podwyżek płac mówił otwarcie - stąd ruszy lawina. I tak się stało. W Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Staszica dziś nie było 166 z 600 pielęgniarek i położnych. Władze placówki nie ukrywają, że sytuacja jest wyjątkowo trudna.

O które konkretnie oddziały chodzi, tego szpital nie ujawnia, bo sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Pozostałe w pracy pielęgniarki są przekierowywane na inne oddziały. Chodzi oczywiście o podwyżkę pensji, ale o ile? Tego też nie wiadomo, bo związkowcy nie chcą spotkać się i rozmawiać z mediami do czasu spotkania z dyrektorem.

Biały personel ze Staszica we wrześniu ubiegłego roku wynegocjował już jedną podwyżkę - 250 zł brutto. Wiadomo też, że pensje w tym miejscu są znacznie wyższe niż w szpitalu przy al. Kraśnickiej, bo to tu dorabiały pielęgniarki i położne ze szpitala wojewódzkiego. Obie strony mają zasiąść do rozmów na początku przyszłego tygodnia.