Ciąg dalszy kłopotów szpitala w Biłgoraju. Prawie 20% zatrudnionych pielęgniarek jest na zwolnieniu lekarskim. Szpital wstrzymał przyjęcia pacjentów, a do domów idą ci, którzy nie wymagają hospitalizacji. Inni przewożeni są na oddziały z większą obsadą. Sytuację monitorują służby wojewody lubelskiego. Chodzi o to, aby zapewnione było bezpieczeństwo zdrowotne, a szpital realizował kontrakt.

W szpitalu pracuje 220 pielęgniarek, prawie 40 jest na zwolnieniu. Najtrudniejsza sytuacja jest na oddziale chorób wewnętrznych.

Wojewoda lubelski, jako organ odpowiadający za zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego, rozmawiał dziś o sytuacji placówki z dyrektorem i starostą biłgorajskim. Sytuacja szpitala jest bardzo skomplikowana na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim na prawnej. Szpital prowadzony jest w oparciu o majątek powiatu, który dzierżawi prywatna Spółka Arion. W marcu sąd ogłosił upadłość spółki i wyznaczył syndyka masy upadłości, który odpowiada za sprawy finansowe szpitala. Za organizacyjne - dyrektor.

Powiat trzy miesiące temu podjął uchwałę o powołaniu nowego podmiotu SP ZOZ, ale z powodu trwającego postępowania sądowego przejęcie kontraktu nie jest proste. Starosta próbował odzyskać szpital i zerwać umowę z Arionem ze względu na dług spółki wobec starostwa.

Spółka Arion Szpitale przejęła placówkę w Biłgoraju w 2010 roku. Kłopoty szpitala trwają od kilku lat. Na marcowej sesji rady powiatu pielęgniarki mówiły o nadmiarze pracy i domagały się wyższych wynagrodzeń.

Negocjacje ze związkami zawodowymi trwają. W najbliższych dniach ma się odbyć spotkanie z pracownikami szpitala dotyczące jego trudnej sytuacji.