Plantatorzy malin czują się dyskryminowani i liczą na wsparcie Ministra Rolnictwa. Zbiory malin w tym roku już się rozpoczęły, ale ceny w skupach są poniżej poziomu opłacalności. Plantatorzy boją się także, że zabraknie rąk do pracy, bo pracowników sezonowych ze Wschodu jest o znacznie mniej.

To dramatyczna sytuacja, która stawia pod znakiem zapytania przyszłość naszych plantacji - mówią planatorzy malin z powiatu kraśnickiego. Dla większości z nich uprawa tego owocu stanowi podstawoe źródło utrzymania.

Za kilogram maliny w punktach skupu sadownicy dostają 2 zł. To znacznie mniej niż w zeszłym roku i dużo mniej niż koszty wyprodukowania i zebrania owocu. Drogie są opryski, trzeba zapłacić pracownikom, których w dodatku na rynku brakuje. Na Lubelszczyźnie najwięcej malin uprawia się w rejonie Kraśnika. Nie bez powodu ten teren nazywany jest krajowym malinowym zagłębiem. Stąd apel starosty kraśnickiego do administarcji rządowej o sprawdzenie, czy na rynku malin nie dochodzi do zmowy cenowej.

Województwo lubelskie jest liderem w produkcji malin w kraju. Z regionu pochodzi 85 proc. tego owocu. W samym powiecie kraśnickim plantacje zajmują blisko 4,5 tys. hektarów.