Ponad ćwierć miliona złotych pensji za zarządzanie komunikacją miejską, miejskimi wodociągami czy ciepłownictwem. Prezesi lubelskich spółek miejskich publikują oświadczenie majątkowe i jak z nich wynika, zarabiają więcej niż prezydent miasta. W związku z ustawą o ograniczeniu pensji posłów, senatorów i samorządowców - te dysproporcje będą jeszcze większe.

Krzysztof Matyjaszczyk z MPWiK-u - 270 tys. złotych. Jacek Czarecki z MOSiR-u - 262 tys. złotych. Niepracująca już w LPEC-u Jolanta Jańczak 257 tys. złotych. To tylko pensja z tytułu sprawowania funkcji prezesa. Dochodzą do tego pieniądze za zasiadanie w radach nadzorczych, dodatkowe prace na uczelniach czy w państwowych instytucjach. Nihil novi (nic nowego) - mówi prezes Fundacji Wolności Krzysztof Jakubowski i tłumaczy, że takie jest prawo, że prezesi spółek samorządowych zarabiają znacznie więcej niż samorządowcy. Tak samo jest na szczeblu centralnym, jeśli porównamy parlamentarzystów i prezesów spółek Skarbu Państwa.

Na tym tle pensja prezydenta Lublina - 10 tys. złotych plus dodatek funkcyjny i wysługa lat, jawi się jako rażąca dysproporcja. Ale prawo rynku jest takie, że miejskie spółki zarządzają ogromnym majątkiem, realizują wielomilionowe inwestycje i fachowców chętnych do ich prowadzenia za 5 tys. złotych raczej nikt nie znajdzie.

Na mocy nowej ustawy pensje parlamentarzystów i samorządowców będą zmniejszone o 20 procent. Ale mniejsze mają też być wynagrodzenia szefów spółek Skarbu Państwa i firm komunalnych.