Już są. Do Muzeum im. Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej dotarły właśnie fragmenty rękopisów Listów z Afryki. To zapiski noblisty z podróży na Czarny Ląd, które stały się podwalinami słynnej powieści "W pustyni i w puszczy". To nie jedyne eksponaty związane z życiem i twórczością Sienkiewicza. Placówka otrzymała też laski, którymi pisarz podpierał się podczas spacerów w Szwajcarii i parasol jego trzeciej żony.

Kilkanaście stron rękopisu. Stron, o które muzeum zabiegało od wielu miesięcy. Wreszcie są. Jeszcze w pełni nieopłacone, ale ich właściciel zaufał placówce na tyle, że przekazał je już teraz. Dla muzeum to bezcenny eksponat i drugi, po fragmentach "Potopu" - cenny nabytek dokumentujący talent pisarza. Jak widać po stylu pisma, Henryk Sienkiewicz musiał mieć nie tylko lekkie pióro, ale i sokole oko.

Na prezentację rękopisów zwiedzającym trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Muzeum musi dopłacić brakujące 10 tys. zł i kupić nowe szuflady wystawiennicze. To nie jedyne eksponaty, które w ostatnich dniach trafiły do Woli Okrzejskiej. To laski Henryka Sienkiewicza, jedna z dedykacją od władz hotelu du Lac w Szwajcarii. Pochodzą z prywatnych zbiorów, ich właściciel sam skontaktował się z muzeum, o którego istnieniu dowiedział się dzięki Telewizji Polskiej. Jest też rzeźba z kości słoniowej, którą noblista otrzymał od znanej mu osoby...

Jest też parasolka trzeciej żony Sienkiewicza, pochowanej w pobliskim Wojcieszkowie - Marii Babskiej, wachlarz pierwszej Polki, która wystąpiła w nowojorskiej Metropolitan Opera, Marceliny Sembrich-Kochańskiej. Z autografami Paderewskiego, Wyspiańskiego i Sienkiewicza. Za te wszystkie eksponaty trzeba zapłacić 20 tys. zł. Jeśli się uda zebrać więcej muzeum kupi od szwajcarskiego kolekcjonera także walizkę, z którą Sienkiewicz przemierzał Afrykę.