O ich historii, jeszcze 30 lat temu, nie można było głośno mówić z obawy przed represjami i z troski o los najbliższych. W wolnej Polsce, o tych, którzy o wolną Polskę walczyli, mówią już bez lęku. Dzisiaj w Bychawie był III Ogólnopolski Zjazd Dzieci Żołnierzy Wyklętych.

Pułkownik Stanisław Gajewski pseudonim "Staś" w Armii Krajowej od trzynastego roku życia. Żołnierz Kedywu. Za walkę z Niemcami a później Sowietami zapłacił wysoką cenę. W konspiracji stracił dwóch braci. Osadzony w katowni UB na Zamku Lubelskim. Cudem uniknął śmierci.

Zarówno on jak również jego towarzysze broni o swojej historii i rodzinnej tragedii przez lata nie mogli mówić głośno. A komunistyczna władza o tych, którzy domagali się Polski bez sowieckiego jarzma mówiła nie inaczej niż "bandyci". Teraz - zarówno oni - jak i ich bliscy mogą o swoich przeżyciach mówić otwarcie. Między innymi tu, podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Dzieci Żołnierzy Wyklętych.

Piętno, którym zostali naznaczeni, pozostało na całe życie, a w wielu przypadkach głęboka trauma była trudna do przezwyciężenia.

Zainteresowani historią wyklętych i ich rodzin przyjechali do Bychawy z całej Polski - Katarzyna Laskowska ze Stargardu. Prowadzi stronę internetową dla dzieci - "Mały Patriota". Wszystko za sprawą jej syna, który zaczął interesować się historią.

Tych, którzy pamiętają wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat jest coraz mniej. Ostatnim z dowództwa był zmarły w zeszłym roku pułkownik Zygmunt Błażejewicz. Ci którzy jeszcze żyją są nieocenionymi świadkami historii