O tym, że pisanie ikon zaczyna się w kuchni... I dlaczego jajka wiejskie są lepsze od miejskich opowiada Anna Syta. Absolwentka historii sztuki KUL pracuje na co dzień w Muzeum Historii Miasta Lublina, ale wolne chwile poświęca pisaniu ikon. Inspiracje czerpie z dzieł starych mistrzów i fresków Kaplicy Trójcy Świętej na lubelskim Zamku. Pozostaje jednak wierna tradycji, gdzie prawie każda kreska, kolor i napis zostały usankcjonowane w tzw. hermenejach. Sama przygotowuje podłoże do malunku, uciera farby temperowe, nakłada sankir i złocenia, a potem precyzyjnie i cierpliwie maluje kolejne warstwy. Na końcowy efekt trzeba jednak poczekać kilka miesięcy, by malowidło zdążyło naturalnie wyschnąć i osiągnąć ostateczny kształt. Anna mówi o sobie, że jest tylko ręką, a wszystko co najważniejsze w ikonie, to metafizyka.