Muzeum Martyrologii "Pod Zegarem" znów otwarte. Remont trwał dwa lata. Przez ten czas muzealnicy odkryli na ścianach m.in. zapiski więźniów niemieckiego i komunistycznego terroru. Wystawa przypominająca tragiczne losy ofiar jest w pełni multimedialna. W uroczystości otwarcia wzięły udział rodziny prześladowanych.

Z tym miejscem wiążą się tylko bolesne i tragiczne wspomnienia. I choć czas mija, to poczucie bólu po stracie bliskich jest wciąż ogromne.

Muzeum Martyrologii "Pod Zegarem" mieści się w celach byłego aresztu niemieckiego Gestapo. Trafiali tu więźniowie polityczni. W ciasnych, ciemnych celach, tragicznych warunkach byli przesłuchiwani, torturowani, wysyłani do obozów koncentracyjnych i zagłady, mordowani. Remont pozwolił odkryć wiele tajemnic korytarzy śmierci.

Więzienie, po wyparciu frontu niemieckiego funkcjonowało dalej, zajęte już przez komunistów. Prawdopodobnie żołnierze wyklęci i inni wrogowie systemu byli tu więzieni aż do 1969 roku.

Obiekt został gruntownie odnowiony. Multimedialne prezentacje, tablice informacyjne, lepiej wyeksponowane pamiątki po więźniach. Kraty z cel odzyskane z magazynów Wojska Polskiego i zapiski świadczące o tym, że kaci numerowali cele.

Prawdopodobnie tylko w czasie II wojny światowej Niemcy przetrzymywali w tych pomieszczeniach do 10 tys. osób. Ilu uwięzili komuniści - tego do dziś nie udało się ustalić.