Dwa największe związki zawodowe puławskich Azotów ogłosiły pogotowie strajkowe. Chcą traktowania firmy na równych i uczciwych zasadach w grupie, nie przenoszenia pionu handlowego do Tarnowa i odwołania wiceprezesa Krzysztofa Homendy. Pracownicy twierdzą, że chcą pracować dla dobra spółki, ale nie łożyć na nią cały zarobek firmy. Centrala Azotów twierdzi, że pionu handlowego nikt do osobnej spółki wyprowadzać nie planuje, a parlamentarzyści piszą do premier listy z prośbą o interwencję.

Flagi na bramie wjazdowej już wiszą. Związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe i mówią głośno, czego oczekują od calej Grupy i swojej firmy. Chodzi o plany przeniesienia pionu handlowego puławskich Azotów do Tarnowa. Zdaniem związkowców to działanie na szkodę firmy. Wtedy zarząd puławskiej spółki i oni sami stracą jakąkolwiek kontrolę nad wypracowanymi zyskami. Od powstania grupy Puławy przekazały Tarnowowi miliard złotych, tylko rok temu było to 160 milion złotych.

Te plany zdaniem protestujących przeczą umowom konsolidacyjnej i społecznej, zawartym między spółkami w ramach grupy. Jeśli pion handlowy trafiłby do Tarnowa pracownicy puławskich Azotów, też musieliby zmienić pracodawcę.

Na początku tego miesiąca Grupa Azoty wydała w tej sprawie komunikat. Czytamy w nim, że m.in.:
"Grupa Azoty S.A. stanowczo dementuje jakoby rozważany był wariant wydzielenia pionu handlowego Zakładów Azotowych Puławy do osobnej spółki. (...) Prowadzona w Grupie Azoty konsolidacja funkcji handlu nie niesie ze sobą żadnego finansowego ani organizacyjnego ryzyka ograniczenia udziału Zakładów Azotowych Puławy w życiu miasta i regionu."

Ale są też zarzuty personalne - chodzi o odwołanie wiceprezesa zarządu Zakładów Azotowych Puławy Krzysztofa Homendy.

Cała sytuacja bulwersuje lubelskich parlamentarzystów, którzy skierowali w tej sprawie list do premier Beaty Szydło. Związkowcy planują referendum strajkowe. Nie wykluczają strajku ostrzegawczego. Ostatnim razem protestowali w 2012 r., wtedy był to strajk okupacyjny bez ograniczenia produkcji. Jak będzie teraz - zależy od wyniku negocjacji między stronami sporu.