Wydawała opinie w sprawie znęcania się, molestowania, gwałtów i zabójstw. Miała nawet uznanie wśród sędziów, prokuratorów i obrońców. Nie miała tylko jednego - dyplomu magistra. Chodzi o biegłą sądową z dziedziny psychologii Celinę S., która przez 30 lat świadczyła swoje usługi dla sądu w Tomaszowie Lubelskim. Teraz sprawę bada prokuratura.

Opaska na oczach Temidy ma symbolizować bezstronność systemu sądownictwa. Tomaszowskiej Temidzie opaska najwyraźniej nie pozwoliła dostrzec braku jednego, kluczowego dokumentu w portfolio Celiny S. - dyplomu ukończenia studiów. Sam sąd sprawy komentować nie chce, oszczędna w wypowiedziach jest też prokuratura.

Celina S. była biegłym sądowym psychologiem od 1987 roku. Przez lata opiniowała ad hoc, w marcu wpisała się na listę biegłych przy Sądzie Okręgowym w Zamościu. Jak tłumaczyła w Kurierze Lubelskim:
"Złożyłam wszystkie dokumenty, jakie posiadałam: absolutorium, certyfikaty ukończenia kursów itd. Nikt nie zwrócił uwagi na to, ze powinnam złożyć jeszcze dyplom magistra, którego nie mam".

Sprawa bulwersuje członków Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Prawdą jest, że zgłosić się jako biegły może każdy, ale zdaniem prezes lubelskiego oddziału każdy powinien mieć co najmniej tytuł magistra.

Celina S. orzekała w ciągu swojej kariery w setkach różnych spraw. Czy teraz można je otworzyć na nowo? Zdaniem karnisty prof. Katarzyny Dudki z UMCS niekoniecznie. Dla przykładu: ekspert z dziedziny filatelistyki tytułu magistra filatelistyki nie posiada, a jego opinia jest wiążąca. Opinia abiturienta może być trafna, byle nie była wadliwa.

Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Postępowanie dopiero się rozpoczęło.