W Lublinie odbył się spacer po nieistniejącej już dzielnicy żydowskiej. Masowa eksterminacja ludności żydowskiej rozpoczęła się od likwidacji lubelskiego getta.

Jak opowiedzieć o miejscu, którego już nie ma? O dzielnicy, w której mieszkało 34 tysiące ludzi. Patrząc na plac Zamkowy trudno sobie wyobrazić, że przebiegała tędy jedna z najbardziej ruchliwych ulic Lublina.

Było to miejsce, w którym skupiało się życie społeczne i kulturalne. Nieopodal miał swój dom Widzący z Lublina - jeden z najsłynniejszych chasydów w Europie Środkowo-Wschodniej. Opowieści o nieistniejącym już świecie podjęli się członkowie Stowarzyszenia "Studnia Pamięci" i pracownicy Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN.

O żydowskiej dzielnicy i tragedii holokaustu opowiadają przewodnicy, którzy pogłębiali swoją wiedzę na szkoleniach poświęconych historii lubelskich Żydów.

Tej historii będzie można wysłuchać również w niedzielę. O godzinie 10 zainteresowani wyruszą z placu Zamkowego granicami getta, by dwie godziny później stanąć na Umschalgplatzu, skąd w 1942 roku wywożono Żydów do obozu zagłady w Bełżcu.

Główne uroczystości związane z 75. rocznicą Akcji Reinhardt odbyły się w Lublinie w czwartek. Dzień później hołd pomordowanym oddano w Bełżcu.