Buggy i spółka - tak w skrócie można nazwać projekt naukowców z Politechniki Lubelskiej. Pomysł już teraz wspierają przedsiębiorcy. "Buggy" to samochód - docelowo bezzałogowy - a "spółka" to drony, które w niedalekiej przyszłości będą jego oczami.

Tym samochodem raczej nie będziemy dojeżdżać do pracy. Nie taki jest cel projektu inżynierów z Politechniki Lubelskiej. Buggy ma być uniwersalną konstrukcją, która wjedzie, np. za żołnierzem czy ratownikiem, w każdy niemal teren. Prace i testy trwają. Niewykluczone, że w samochodzie chwilowo pojawi się kierownica i kierowca, ale docelowo ma być to pojazd bezzałogowy działający we współpracy z dronem.

Takie rozwiązania to przyszłość - mówi koordynator projektu. Pomogą nie tylko żołnierzom, ale też ratownikom, którzy nie będą już musieli ryzykować życia udając się w trudno dostępne miejsca. Projekt podoba się przedsiębiorcom. Jeden z nich wykona karoserię pojazdu. Buggy i spółka - zgodnie z planami inżynierów z Politechniki - mają zacząć skutecznie działać we wrześniu.