W ciągu zaledwie czterech dni stały się gwiazdami w sieci, podziwianymi przez internautów z całego świata. Dużo mniej krępujące jest dla nich szklane oko kamery niż spotkanie z człowiekiem. Tylko Marcina Kusia wcale się nie boją, bo to on, zupełnie niechcący, zrobił z nich celebrytów.

Internetowa, 24-godzinna transmisja to nie był pomysł na medialny sukces - choć takim się okazał. Kamery Pan Marcin zainstalował dla siebie. Dzięki nim bociany ma zawsze w zasięgu wzroku - nawet jeśli chwilowo nie może być na podwórku.

Gospodarstwo podnałęczowskich Strzelcach absolutnie nie jest hodowlą bocianów. Jego właściciel tylko pomaga ptakom, które z jakichś powodów nie były w stanie odlecieć na zimę.